Przepis pochodzi z notesu rodzinnego, ma – szacunkowo – sto lat. Nie próbowałam jeszcze wykonywać…
(pisownia prawie oryginalna, pomijam tylko jednego straszliwego orta)
Jaj całych 12 ze skarłupkami się waży, wiele te jaja zaważą – tyle odważyć cukru i mąki, wanilii kawałek dla zapachu i czekolady 1/2 funta.
Robi się w następujący sposób:
Masło klaruje się, sklarowawszy po ostudzeniu uciera się w donicy do białości śmietany, wbija po całym jaju, jak jedno zginie, drugie się wbija, potem sypie się po trochu cukru i mąki – a przy tem cały czas potrzeba myśleć czy będzie podobać się mężowi – i wanilię.
Jak już jest dobrze utarta ta massa – dzieli się na dwie części i do jednej sypie się czekolada, robią się cztery mazurki, piecze się w wolnym piecu, a jak wystygną przekładają się massą migdałową i galaretką porzeczkową – składając jeden na drugi. Niech X pamięta że ten mazurek zawsze X mężowi podobał się – Swoją drogą wiele go jeść nie można – bo może zaszkodzić!
Smacznego appetytu!
(jeżeli ktoś się odważy to zrobić, niech da znać)
Dieta zmusza do szukania rozwiązań alternatywnych. Do mufinek razowych trzeba dawać więcej proszku do pieczenia niż do zwykłych, a i tak słabo rosną (za to wychodzą smaczne). Z 40 dag mąki wyszło mi około 20 mufinek, ale mam dość małe foremki.
Continue reading 'Mufinki razowe dietetyczne'»
Oczywiście zależy, czyja tradycja, ale ten jest stosowany w mojej rodzinie od kiedy pamiętam (a czy dłużej, to musiałabym skonsultować z ojcem). Daje produkt końcowy raczej gęsty, ciężki i szybko zapychający. Niezmiennie znika samoczynnie z blachy w krótkim czasie po upieczeniu. Continue reading 'Sernik – najzwyklejszy i tradycyjny'»
Składniki
Ciasto:
- 3 szklanki mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia
- 3/4 szklanki drobnego cukru do pieczenia (może być cukier puder)
- 1 cukier waniliowy (lub, niekoszernie, migdałowy)
- 250 g margaryny
- 3 żółtka
- 1 całe jajko
Jabłka:
- 2 – 2,5 kg kwaśnych jabłek (najlepiej szara reneta)
- około 12 łyżeczek cukru (lub kilka łyżek glukozy)
- 1 łyżka cynamonu
- łyżeczka kakao do smaku :)
(w przepisie liczę ok. 200ml/szklankę, ale z 250ml też wychodzi. Do jabłek można dodać rodzynek lub płatków migdałów)
- Jabłka obrać i pokroić na niewielkie kawałki i razem z cukrem podsmażyć zgodnie z preferencjami (ale nie za długo – tak, żeby się wymieszały składniki). Dodać rodzynki, jeśli lubisz;

- przesiać mąkę razem z proszkiem do pieczenia bezpośrednio na stolnicę, dodać cukier, cukier waniliowy oraz margarynę. Całość posiekać nożem. Dodać 3 żółtka i 1 całe jajko. Zagnieść szybko ciasto i podzielić na 2 części;
- jedną część rozwałkować (najwygodniej pomiędzy dwiema warstwami folii spożywczej (saran wrap)) i położyć na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Wyłożyć jabłka. Na wierzch położyć drugą część rozwałkowanego ciasta;

- z resztek ciasta pozostałego po odcięciu brzegów zrobić ciasteczka – upieką się wcześniej – zjeść jako rozgrzewkę :)
- wstawić do nagrzanego piekarnika i piec przez 45-60 minut (zaleznie od grubości ciasta) w temperaturze 175 – 180 stopni;
- po upieczeniu posypać cukrem pudrem.
Sposób podania:
- Koniecznie z lodami – waniliowymi lub miętowymi

Zastosowano nieznacznie zmodyfikowany przepis z serwisu Kwestia Smaku
Przepis z małej książeczki “Kuchnia niskotłuszczowa”. Z małymi modyfikacjami z okazji braku niektórych składników :)
Potrzebne są:
- marchew – 225g (jakieś 3-4 średnio-duże marchewki)
- jasny cukier muscovado – 175g. Miałem akurat “Dark Muscovado”.
- mąka pszenna – 225 gram (jakieś 2 kubki)
- proszek do pieczenia –1 łyżeczka
- soda oczyszczona –1 łyżeczka
- sól – pół łyżeczki
- imbir mielony – 2 łyżeczki
- imbir w syropie – 2 kłącza. Ja miałem tylko imbir marynowany w plasterkach – wziąłem z grubsza tyle, co na 1.5 kłącza i posiekałem
- świeży korzeń imbiru – 25g. Miałem, circa na oko. Do oskrobania i posiekania lub starcia
- rodzynki – 60g (miały być “koryntki”, poszły takie, jakie były, pewnie “sułtanki”)
- jajka –2 sztuki
- olej kukurydziany – 3 łyżki. Nie miałem. Dałem oliwy z oliwek. Można będzie spróbować z olejem z pestek z dyni.
- sok z 1 pomarańczy – z braku pomarańczy zastąpiłem sokiem z kartonu (ale takim z “fusami” :) )
Mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól i mielony imbir należy przesiać i wymieszać. Dodać cukier i rozetrzeć. Dodać startą marchew, marynowany i świeży imbir, rodzynki i wszystko dobrze wymieszać, żeby mąka połączyła się z pozostałymi składnikami (oblepiając je).
W międzyczasie włączyć piekarnik, żeby się rozgrzał do 180°C.
W osobnym naczyniu roztrzepać jajka z olejem/oliwą i sokiem pomarańczowym. Połączyć wszystko i wymieszać dokładnie.
Przełożyć/przelać do formy. W przepisie mówią o okrągłej formie średnicy 20.5cm, ja wziąłem “keksówkę” długości 25cm. Formę wysmarować wcześniej masłem i wyłożyć pergaminem lub papierem śniadaniowym, ew. obsypać mąką.
Piec 1-1¼ h w temperaturze 180°C, sprawdzając pod koniec patyczkiem/szpikulcem, czy w środku się nie klei. Zostawić w formie do ostygnięcia.

Oryginalny przepis poleca również zrobienie polewy:
- odtłuszczony miękki ser – 225g (raczej nie żółty, więc biały twarożek lub homo?)
- cukier-puder – 4 łyżki
- esencja waniliowa – 1 łyżeczka (lub paczuszka cukru waniliowego)
Ser włożyć do miski i utłuc go do miękkości. Dodać cukier-puder i esencję waniliować, dobrze wymieszać. Rozprowadzić na powierzchni wystygniętego ciasta.
Porcja na blachę dwunastomufinkową. Przepis ściągnęłam kiedyś z internetu, a następnie całkowicie przerobiłam, tak żeby mi było łatwiej.
Continue reading 'Mufinki czekoladowe'»
Przepis stosowany u mnie w domu przy każdej okazji świątecznej – ponieważ wymaga ucierania w donicy, zaszczytny obowiązek spada zawsze na mnie. Tu opublikowany z inspiracji ostatnich sernikowych przygód Zuzanki Continue reading 'Sernik skuteczny'»

TS już podał podobny przepis, ale mój też dobry (:
Składniki:
- pół szklanki oleju lub oliwy (mało aromatycznego, więc olej słonecznikowy lub z pestek winogron, a oliwa nie z pierwszego tłoczenia), można zastąpić roztopionym masłem/margaryną, ale to już nie to samo
- szklanka cukru (białego, brązowego lub mieszanki – ja zwykle robię pół na pół)
- 2 jajka
- 3-4 banany, im więcej czarnych kropek na opakowaniu, tym lepiej (:
- 1.5 szklanki mąki
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia (jeżeli używamy mąki “self-raising”, wystarczy pół łyżeczki)
- 1 łyżeczka sody oczyszczanej
- pół szklanki-szklanka bakalii: orzechy (klasycznie włoskie), rodzynki, co bądź
- opcjonalnie: łyżka rumu lub aromat rumowy
Miksujemy tłuszcz z cukrem, wbijamy jajka, ubijamy na gładką masę. Mąkę przesiewamy z proszkiem i sodą, połowę wsypujemy do miski i mieszamy. Obieramy banany i dorzucamy do ciasta (takie porządnie dojrzałe się łatwo rozdrobnią mikserem, a jeżeli mało dojrzałe, można je najpierw rozdziabać widelcem), miksujemy dosypując resztę mąki, pod koniec dodając rum/aromat.
Odstawiamy mikser, dodajemy bakalie, mieszamy łyżką i przelewamy do natłuszczonej i wysypanej bułką keksówki (moja ma jakieś 10×25 cm, porcja wychodzi akurat na taką), wkładamy do nagrzanego do 180°C piekarnika (jak bez nawiewu, to 180-190°) i pieczemy. Po około godzinie można dziabnąć patyczkiem, ale moje zwykle potrzebuje przynajmniej z godzinę dwadzieścia, albo i półtorej godziny – wierzch ma być ładnie brązowy, zwykle pęka wzdłuż. Wyłączyć piekarnik, zostawiając ciasto jeszcze w środku na 10-15 minut.
Najlepsze (o ile wytrzyma) na drugi dzień.
Uwagi:
- moja keksówka jest z gruuubej blachy, w cieńszej może godzina wystarczy
- teoretycznie można zrobić wersję luksusową, z mielonymi migdałami zamiast mąki, ale jeszcze nie wypróbowałam – nie wiem, czy też trzeba będzie 1.5 szklanki, czy wystarczy szklanka
- zamiast rumu można dodać sok z pół cytryny, będzie troszkę inne, a też dobre
- jeżeli mamy naprawdę bardzo bardzo dojrzałe banany, można pominąć cukier, biorąc więcej bananów – z 5-6
- najnowsza wersja pieczona w 180°C była prawie dobra po 50 minutach i idealna po godzinie
Keks jest wzięty z jakiejś gazetki, która zaginęła w otchłaniach dziejów, ale przepis – jeżeli mnie pamięć nie myli – cokolwiek poprawiłam z kolejnymi wykonaniami. Uwagi na końcu – wyłącznie moje.
Continue reading 'Keks bożonarodzeniowy'»
ciasta |
alkohol, bakalie, ciasta, cukier, czekolada, Gwiazdka, jajka, masło, orzechy, pistacje, słodkie, tuczące!
Tyle razy już je robiłem, że w końcu wypadałoby zamieścić przepis – zrobiony na podstawie silva rerum , ale sprawdzony już parę razy i nigdy nie wyszło takie plaskate jak tam :) Za każdym razem upieczone ciasto ma jedną poważną wadę, której jak na razie nie udało mi się zwalczyć – za szybko znika :) Zwiększanie proporcji i używanie większych blach jak na razie nie pomaga :( Continue reading 'Ciasto bananowe'»