Tag: South-Beach

  • Jajka na chmurce

    3 jajka
    2 duze pomidory
    1 duza papryka (czerwona lub zielona do koloru)
    ze 2 plastry sera zoltego
    szczypiorek (jak dla mnie to duuzo duuzo!)
    sol, pieprz
    oliwa

    tniemy pomidory i papryke oraz szczypiorek na drobno, mieszamy z sola i pieprzem i rzucamy na patelnie z oliwa. podsmazamy az pomidory i papryka beda miekkie, w patelni sporo sosowatej wody. wygladzamy do w miare rownej powierzchni. na te powierzchnie w 3 roznych miejscach powoli wykladamy surowe jajka (z nietknietym zoltkiem). przykrywamy patelnie, zmniejszamy gaz i pozwalamy pyrkac az bialko sie zetnie. wtedy na kazdym jajku i obok ukladamy plasterki sera zoltego, przykrywamy patelnie jeszcze na chwile po czym zdejmujemy z ognia. warto, zeby patelnia miala lagodnie zaokraglone brzegi (ja uzywam takiej bardzo taniej z ikei – dziala) i powoli przelewamy na talerz. ja uzywam takiego talerza/miski do pasty zamiast plaskiego z powodu duzej ilosci sosiku, ktory uwielbiam. mysle, ze gleboki talerz tez bedzie git lub wieksza miska.

    smacznego!jajkanachmurce

  • pieczony indyczy cyc

    przepis latwy potwornie, taki cycek jest swietny do pokrojenia na plastry i kladzenia na kanapeczki badz wciagany samodzielnie.

    1 filet cyca indyczego
    5 zabkow czosnku
    oregano badz ziola prowansalskie
    nitka
    folia aluminiowa

    cycka dziabiemy pod katem tyle razy ile mamy zabkow czosnku, i potem w te kieszonki wpychamy rzeczone czosnki. najlepiej rownomiernie rozmieszczone w miesie. potem zawiazujemy ciasno mieso nitka, zeby sie nie rozlatywalo jak wyparuje wode w piekarniku. po zawiazaniu nacieramy oregano, ziolami prowansalskimi lub co nam tam smakuje.pakujemy cyca w folie aluminiowa, na gorze zostawiajac lub przecinajac nozykiem szpare (wtedy bedzie przyrumieniony ladnie u gory)

    rozgrzewamy piekarnik do 200 stopni i wstawiamy cyca na 1.5 godziny.

    uwaga, ostroznie przy wyjmowaniu, w folli moze byc sporo wody wiec nie dziurawic.

  • Zupa brokułowa

    Z powodu pytań na blipie zamieszczam przepis, który mi się znienacka przypomniał.

    (more…)

  • Kurza pierś w pieczarkach na (dość) ostro

    Był sobie kurczak, który leżał w lodówce pół dnia za długo. Były pieczarki, które doszły blisko swego końca. Poczułem, i to bez metafory, że trzeba coś z tym zrobić.

    Dwie spore kurze piersi wrzuciłem na pół godziny do marynaty, w której był:

    • sos sojowy (lałem, ile wsiąkło, pewnie ze 20ml)
    • octet winny z czerwonego wina (nie za dużo)
    • sól czosnkowa (na wyczucie po wszystkim)
    • w przypływie szaleństwa: trochę sambal oelek (puree z papryczek chili, rodem z Indonezji)

    Leżało toto sobie spokojnie w lodówce, a ja tymczasem wziąłem na tapetę pieczarki, które wymagały przebrania. Tak więc doszły

    • pieczarki (ca 250 g)

    które umyłem i pokroiłem – trzonki bardzo drobno,  kapelusze w poprzeczne paseczki, grubiej. Tak przy ostatnich postawiłem na gazie szeroką i wysoką teflonową patelnię, na której podgrzewana była

    • oliwa z oliwek (niedużo)

    do bardzo wysokiej temperatury. W przypadku pieczarek im większa tym lepiej, bo chodzi o to, żeby się przysmażyły ładnie, zanim puszczą czarną wodę, która zabija cały smak. No więc podsmażyły sie tak, że zmiękły, ale nie pływały. Lu je do miski tedy. Przechodzimy do kuraka, który sobie spoczywał w lodówce.

    Kuraka pokroiłem w paseczki, o ile byłem w stanie to ocenić, w poprzek włókien, gdy tymczasem patelnia rozgrzewała się ponownie. Tym razem trzeba było uważać na co innego: jeśli się wrzuci na nawet mocno rozgrzaną patelnię zbyt dużo mięsa, zanim choć część się przysmaży, reszta będzie pływać. Są na to dwie rady: albo robimy deep oil frying na wzór dalekowschodni – wanna tłuszczu, czy nawet frytownica, w której kurczakowi wystarczy i 10 sekund, żeby się przyrumienił z wierzchu. Albo jak człowiek, dodajemy mięso partiami i po każdej partii, którą przesmażywszy na złoto wrzucimy do miski z piecarkami, suszymy patelnię i dodajemy ewentualnie tłuszczyku, jeśli brak. W tej kolejności, bo kto lubi, kiedy mu olej pryska. Dodatkowa uwaga jest taka, że olej na używanej patelni zawsze odrobinę pryska czy syczy, bo zostają resztki – oznaka porządnie rozgrzanego oleju jest taka, że powoli przestaje. Bo woda mu się kończy.

    Jak już cały kurak przeszedł kurację termiczną i trafił do miski z pieczarkami, wrzuciłem to wszystko z powrotem na patelnię, zalałem resztą marynaty, co pokutowała w misce. Ogień na malutki, bo teraz pora na duszenie. Dorzuciłem:

    • sól
    • pieprz czarny z młynka, nie za drobno zmielony (bo w trakcie duszenia mielony traci smak)
    • imbir mielony (szczypta)
    • kminek cały (szczypta, no, może dwie)
    • pokrojony w paski ser pleśniowy (Lazur skalmierzycki), kawałek może jakieś 50g

    Dwie uwagi. Raz, że uważać trzeba z pieprzem i imbirem, bo to już jest trochę ostre od sambala, w którym się moczyło. Dwa, że z kminkiem też trza uważać, bo choć go bardzo lubię, to on mocny smak daje i w przesadnej ilości robi się gorzkawy. I trzy, że jakby kto się zastanawiał, to Lazur skalmierzycki to ser dość twardy, ale stosunkowo łagodny. Twardość dla potrawy nie ma wielkiego znaczenia, ser i tak ma sie stopić, grunt, żeby topił się ładnie. Pewnie jakaś gorgonzola by pasowała, słabszy w smaku Rokpol (bo one nierówne są) albo inny Turek niebieski (jak kto lubi łagodne pleśniowe, to to jest debeściak).
    Można dodać trochę wody, jeśli mało do duszenia. Zostawiłem to tak i zapomniałem.

    Godzinę później, gdy dziecko było już spacyfikowane i w miarę samodzielnie zasypiało przy bajeczce, zajrzałem do duszonego i dorzuciłem ostrożnie

    • gęsta śmietana (12%) – półtorej łyżki

    rzecz jasna tak, żeby się nie zwarzyło, tj. sosu do kubeczka, wymieszać w kubeczku se śmietaną, wymieszać z powrotem. I bardzo dobre wyszło :)Dla spieszących się: marynowanie w praktyce zajęło mi mniej więcej tyle, co obróbka pieczarek, więc to nie tyle marynata, co baza do sosu. Pewnie jakby marynować dłużej, kurczak bardziej by przeszedł smakiem tej papryczki. Dusić wystarczy i pół godziny, bo kurak jest prawie miękki już po smażeniu.

    Dla dietetycznych: brak świadomie dodanych węglowodanów, więc powinno być dobre i na South Beach. Tłuszczu tyle, co w sosie sojowym, smażeniu, śmietanie (jak kto się upiera, może zastąpić jogurtem 0%)  i serze pleśniowym. Ser można pominąć, ale jest go niewiele.

  • majonez zgodny z dieta South Beach

    majonez robie za pomocą blendera 1 jajko całe + łyzeczka musztardy + szczypta slodziku (fruktozy) i soli pare kropli octu i do roboty

    w lewej rece oliwa i ciurkasz jednoczesnie i krecisz blenderem i patrzysz czy jest dobrze gesty i tyle ile ci trzeba. dolewanie oliwy powoduje gestnienie i przybywanie majonezu – teraz spróbuj czy jest słony i ostry i kwasny i dodaj to, czego brakuje. jesli zrobi sie za gesty to dodaj jogurtu i to wszystko.

    smacznego (na podstawie przepisu na normalny majonez mojej mamy)

    taki majonez moze i z tydzien postac

  • klopsiki zgodne z 1 lub 2 faza South Beach w sosie leczowym

    mielonewieprzowe

    groszek zielony

    jajko

    papryka (czerwona)

    2 puszki pomidorow krojonych

    pieczarki

    cebula

    mieszamy mielone, groszek (moze byc mrozony, tylko zimno w lapy bedzie), jajko, sol i pieprz. formujemy klopsiki i rzucamy pojedynczo na wrzaca wode (zeby od razu zbielaly i sie do siebie nie kleily) i gotowac 15 minut, sciagajac szumowiny. w miedzy czasie na 2 lyzki oliwy wylewamy 2 puszki pomidorow krojonych (albo swieze, nie gra roli), ustawiamy sobie na maly ogienek, zeby pyrgalo, i zaczynamy dorzucanie. w kolejnosci dowolnej dorzucamy cebule (pokroilam na cwierci a potem w paski), papryke (tez takie wieksze pasy, zeby trzeba bylo ugryzc), pieczarki (takie male okragle kroje po prostu w plasterki ) pyrgamy przez te 15 minut tak, zeby sie rzeczy zrobily milusio nasaczone pomidorkiem ,ale zeby nie byly rozgotowana dziamdzia. dodajemy przyprawy (chilli, czosnek, co tam kto chce) po 15 minutach wyciagamy pulpety z wody i wrzucamy jeszcze na 3-5 minut do powstalego sosu, niech dopyrgaja. pychota!

  • smazenina

    mnie sie kojarzy z dziecinstwowymi wakacjami w Bulgarii. na oliwie, zamiast na maselku, niestety :)

    Obsada:

    pomidorki, papryka, cukinia, cebulka, sol, pieprz, oliwa z oliwek

    kroimy na dosc duze kawalki powyzsze, podsmazamy na oliwie az pomidory puszcza sok a papryka zrobi sie miekkawa. wbijamy w to jajka i traktujemy jak jajecznice. mieszamy, dopoki jajka sie nie zetna. nalezy pamietac, ze nie beda to duze grudy jajkowe, jajecznica bedzie drobna i mokra z powodu sosu z warzyw.

  • golabki zgodne z dieta South Beach faza I

    Obsada:

    kapucha jedna duza

    2 duze cebule

    ok 1kg miesa mielonego wolowego (najlepiej zmielic samemu cos bardzo chudego)

    pieczarek ile kto lubi, 500g moze?

    oliwa z oliwek, przyprawy

    (more…)