Od dawien dawna piekę ciastka serowe, przepis jest zapisany w takim brązowym zeszycie u matki w szafce. Regularnie go zapominam, ileż można mać kłopotać, żeby podyktowała. Toteż zapisuję tu:
2 szklanki mąki
30 dkg sera
30 dkg margaryny/masła
2 jajka
Całość trzeba zagnieść, wsadzić do lodówki na 2-3 godziny, a potem po kawałku odcinać, wałkować na 2-3mm, szklanką wycinać kółka. Piecze się “do zrumienienia” – trzeba wyczuć czas, troszkę za długo oznacza węgielki. Jeszcze ciepłe sypać cukrem pudrem.
Przepis dobrze się skaluje.
Dorwałam się do kalendarza z 1970 roku, z przepisami, które gromadziła moja babcia. Niektóre mogą być dosyć srogie, ale są też takie, które wyglądają fajnie. Będę wrzucać te, które uda mi się rozszyfrować (babcia miała specyficzny charakter pisma).